Przyszedłem z przemysłu, nie z prezentacji
Zaczynałem nie za biurkiem, tylko na hali - w kontroli jakości
w zakładzie produkcyjnym. To tam, przy maszynach pomiarowych,
napisałem swój pierwszy system: ściągał wyniki pomiarów z
produkcji, liczył statystykę procesu (SPC) i pokazywał każdemu
wydziałowi na wykresach, gdzie proces ucieka. Cała moja robota
od tamtej pory to to samo pytanie, w coraz większej skali:
gdzie naprawdę uciekają pieniądze i jak to pokazać.
Przez ponad dwadzieścia lat wdrażałem systemy zarządzania w
firmach produkcyjnych, technicznych i usługowych. Prowadziłem
własną firmę wdrożeniową, więc znam obie strony: właściciela,
który nie śpi przed terminem, i zespół, który ma dowieźć
projekt na czas i w budżecie. Widziałem, jak wygląda hala,
awaria, spóźniona dostawa i kontrakt, na którym dopiero po
fakcie okazuje się, że nic nie zostało na czysto.
Nauczyłem się patrzeć na firmę w trzech warstwach naraz: ludzie
i odpowiedzialność, przepływ projektu i pieniądza, technologia.
Dlatego widzę całość tam, gdzie inni dają Ci trzech osobnych
doradców.
Dziś idę tą samą drogą, którą sprzedaję. Buduję własną firmę
opartą na systemie i operatorach AI, więc nie opowiadam Ci o
metodzie z książki, tylko o tej, którą praktykuję u siebie
każdego dnia.
Jedno się nie zmienia: kończę na działającym narzędziu, nie na
rekomendacji w PDF. I nie sprzedaję Ci licencji, więc doradzam
naprawdę niezależnie.